felieton drogaratownika

/Nie udało się zaimportować tagu wpisu %s felieton drogaratownika

Felieton #4: Śmierć przypomina o swojej skuteczności.

By |2018-07-13T23:29:00+00:00Lipiec 6th, 2018|Kategorie: Felietony, Wszystkie wpisy|Tagi: , , , , |

Sprawdź inne felietony Jadę na 7:00 na dyżur do stacji pogotowia ratunkowego. Pierwszy raz jadę alternatywną drogą, nie przez autostradę, bo jadę po ciasto do cukierni. Po dotarciu, zdążyłem się tylko przebrać. 7:01 przychodzi zgłoszenie “wypadek komunikacyjny”. Autostrada. Straż nie wyjeżdża równo z pogotowiem. Zauważamy ten fakt. Potem okazuje się, że to wina dysponowania. Tyle wiemy, tyle mamy. Jadą wozem “urutynowionym” porannym słońcem i tym samym powietrzem co setki razy wstecz, spodziewają się raczej kolizji wnosząc po ubogim opisie otrzymanej formatki. Nie widać tworzącego się korka, więc zastanawiają się do czego w ogóle jadą. Nagle po połknięciu kilkuset kolejnych metrów jest… korek w dwie strony na 6 pasach. Cała autostrada stoi. Łuups. Zmiana płyty. Przebijamy się przez ostatnie ospale zjeżdżające do boku auta. Korytarz życia? Jest ciut lepiej, ale wciąż kierowcy nie robią tego intuicyjnie, odpowiednio wcześniej. Też jadą swoimi “urutynowionymi” samochodami. Człowiek z natury nie myśli o tak poważnych sytuacjach poważnie lub woli nie myśleć. Wyłonił nam się [...]

Felieton #3: Są takie wyjazdy…

By |2018-10-01T16:40:35+00:00Maj 31st, 2018|Kategorie: Felietony, Wszystkie wpisy, Wybrane wpisy z fanpage'a|Tagi: , |

Sobota po południu, służba na JRG przebiega jak dotąd spokojnie, ktoś przemyca gdzieś tam w głowie: „Heh, jak zwykle tam u Was w robocie...”. Tak naprawdę, to co może nas - ratowników spotkać: wysiłek, emocje, stres i strach dotyka w takim wydaniu ułamek społeczeństwa w życiu codziennym. Koszmary... koszary już posprzątane, wszakże to dzień porządków na JRG. Każdy kończy swoje dotychczasowe obowiązki, ktoś wybiera się na siłownię… dzwonki rozbrzmiały! – trening jak i inne rzeczy będą musiały poczekać. „Wypadek samochodu ciężarowego z osobowym, są osoby uwięzione”. Dwa zastępy do wyjazdu, cała zmiana, 7 osób (tak, tak to dość normalny stan mniejszych jednostek w Polsce). W kabinie załogi panuje dość specyficzna atmosfera, napięcie wzrasta z każdym kilometrem bliżej celu, patrzę na chłopaków, którzy doświadczeniem biją mnie kilkunastokrotnie. Zazwyczaj żartobliwi i wyluzowani dają mi swoim zachowaniem pewność, że nie ma co liczyć teraz z ich strony na luźną gadkę. Nitryle na rękach, szybki podział obowiązków, jesteśmy już prawie na miejscu. Przed [...]