Zarządzanie powietrzem – czemu potrzebujemy czegoś nowego?

Zarządzanie powietrzem – czemu potrzebujemy czegoś nowego?

Jeśli jesteś ambitnym strażakiem pewnie widzisz, jak wiele wokół nas się zmienia. Raz na lepsze, innym razem na gorsze. Jednak nie da się ukryć, że jako strażacy bez względu na formację w jakiej pracujemy, doświadczamy pozytywnych zmian.

Ostatnie lata zmieniły wiele w naszym wyposażeniu. Dziś polski strażak ma wreszcie środki ochrony indywidualnej, które nie odbiegają od tych, jakimi posługują się strażacy w innych krajach. Jeśli chcemy i potrafimy, to możemy kupować dobre ubrania, hełmy, rękawice, kominiarki itp. Mamy coraz lepsze prądownice, aparaty powietrzne, powszechne stały się kamery termowizyjne. 

Czy to znaczy, że współczesny polski strażak może wreszcie czuć się bezpiecznie?

Nie może…

Rozwój cywilizacyjny dał nam nowe, lepsze materiały, które producenci wykorzystują, tworząc bezpieczniejszy i bardziej ergonomiczny sprzęt dla nas. Mamy np. lżejsze hełmy, ubrania o większej odporności na temperaturę, kompozytowe butle. Jednak ceną postępu są nowe materiały, które spotykamy w życiu codziennym. Nasze domy wypełniają tworzywa sztuczne, których w takiej ilości nie znaleźlibyśmy np. 20, 30 lat temu. A każdy z tych materiałów jest potencjalnym paliwem dla pożaru. Faktem jest, że współczesny pożar, ze względu na materiały jest groźniejszy niż kiedyś. Rozwija się szybciej i produkuje więcej bardziej trującego dymu. 

Czy naprawdę znaleźliśmy się w tak złej sytuacji?

W gorszej niż myślisz…

Aparat powietrzny jest dziś niezbędnym wyposażeniem każdego strażaka. Chroni nas nie tylko przed nagłą śmiercią w czasie akcji, ale też przed skutkami wdychania dymu, które pojawią się w naszym organizmie po latach w postaci nowotworu, choroby serca itp. Jednak świadomość na temat tego, jak korzystać z tego sprzętu jest mówiąc delikatnie “niska”. Każdy strażak jest przeszkolony z używania aparatu powietrznego. Jednak, czy w czasie Twojego szkolenia omówiono z Tobą przypadki, w których strażacy odnieśli obrażenia lub zginęli z powodu zatrucia się dymem? Wiesz, co zrobić, gdy Twój aparat powietrzny ulegnie awarii? Uczyłeś się oddychać tak, aby zapasu powietrza wystarczyło Ci na dłużej? Będziesz umiał zachować się w sytuacji, odcięcia przez pożar i konieczności oczekiwania na dojście do Ciebie pomocy? Masz świadomość, jak gospodarować zapasem powietrza, jak szacować moment, w którym musisz zakończyć działania i wyjść, by powietrza wystarczyło na wycofanie się? 

Czy Twoje wyszkolenie gwarantuje Ci bezpieczeństwo podczas pracy w aparacie powietrznym?

Obawiam się, że nie…

Był 14 marca 2001 roku, wydarzenie miało miejsce w USA. Zgłoszenie o pożarze na tyłach jednego z supermarketów. Początkowo strażacy w budynku napotkali niewielkie zadymienie. Dopiero po wejściu na zaplecze napotkali całkowity brak widoczności i wysoką temperaturę. Gdy jednemu z nich uruchomił się alarm informujący o kończącym się zapasie powietrza, cały czteroosobowy zespół zaczął wycofywać się z budynku. Niestety na skutek pecha na zewnątrz wyszło tylko trzech strażaków. W budynku pozostał ten, który jako pierwszy zauważył, że kończy mu się powietrze. Przez następne kilkadziesiąt minut w jego ratowanie było zaangażowanych kilkudziesięciu strażaków. Aż 12 (!) z nich odniosło obrażenia, na skutek wdychania dymu, gdy skończyło im się powietrze.

Na szczęście w pożarze zginął tylko jeden strażak. Ten, który jako pierwszy wpadł w tarapaty. Nazywał się Bret Tarver i zostawił swoim kolegom na całym świecie cenną lekcję. Wnikliwa analiza tego wypadku była powodem do zmian w podejściu do tematyki pracy w aparatach powietrznych. Tak w USA powstało współczesne ZARZĄDZANIE POWIETRZEM.

Czy my skorzystaliśmy z tej lekcji?

Ani trochę…

W zimę 2015 roku dochodzi do pożaru w jednym z dużych polskich miast. Na miejscu działają strażacy z Państwowej Straży Pożarnej. Po opanowaniu sytuacji rota zostaje wysłana na ostatnie, 12 piętro w celu otwarcia okien lub klapy dymowej, aby oddymić klatkę schodową. W oknach nie ma klamek, a nie zabrali ze sobą sprzętu umożliwiającego wybicie klejonych szyb w oknach.

Do pomocy wysłana zostaje kolejna rota ze sprzętem. Są to strażacy, którzy dopiero skończyli działania na dole, a w ich butlach nie ma już części powietrza, ale nikt nie zwraca na to uwagi. Po dotarciu na górę czterech strażaków wybija okna, po czym cały dym z budynku przemieszcza się do otworów na górze. Widoczność spada do zera, strażacy nie są w stanie odnaleźć zejścia na dół. Na górę zostaje wysłanych kolejnych 3 strażaków z zadaniem sprowadzenia zagubionych.

W efekcie po jakimś czasie na górze znajduje się 7 strażaków, wszyscy nie są w stanie odnaleźć wyjścia i wszystkim kończy się powietrze. Wiszą w wybitych oknach, czekając na dojazd podnośnika. Niektórzy w desperacji myślą nawet o zejściu po elewacji z 12 piętra, a nawet skoku na dół. Tym razem szczęśliwie wszystkich udaje się uratować, choć nie wiadomo jakie skutki całe zdarzenie będzie miało dla ich organizmów w przyszłości. Niektórzy przez następne dni plują czymś, co opisywali jako smoła. W oficjalnej analizie tego zdarzenia nie znalazło się ani jedno zdanie na temat przyczyny tego, że prawie straciliśmy 7 strażaków, którzy oddychali dymem, gdyż skończyło im się powietrze. 

O co więc chodzi w tym całym zarządzaniu powietrzem?

O Ciebie!

Jeśli w towarzystwie strażaków, którzy trochę interesują się pożarnictwem ponad wymagane minimum pojawia się termin “zarządzanie powietrzem”, to wszyscy mają te same skojarzenia. Większość ludzi rozumie to błędnie jako jakiegoś człowieka na terenie akcji, który stoi z dziwną tablicą, coś na niej pisze, coś mierzy, liczy. Wielu kojarzy się to z dokładaniem obowiązków, naśladowaniem strażaków z innych krajów. 

Jednak zarządzanie powietrzem to zbiór kilkudziesięciu różnych zagadnień, pozornie ze sobą niezwiązanych. Instytucja kontrolera odpowiedzialnego za ewidencję strażaków w strefie zagrożenia i pomoc w oszacowaniu im momentu, w którym powinni oni wycofać się ze strefy zagrożenia jest jednym z tych elementów. Jednak nie tym pierwszym i najważniejszym, jak wydaje się wielu z nas. Ten człowiek z tablicą to jedno z ostatnich ogniw tego łańcucha. Jego rola jest bezużyteczna, jeśli strażacy nie poznają wielu, bardziej podstawowych i prostych umiejętności. Zarządzanie powietrzem to złożony system. Nie da się go zrealizować, zaczynając ostatniego elementu znajdującego się w hierarchii. 

Nie umiesz do perfekcji posługiwać się swoim aparatem powietrznym? Nie znasz technik oddychania dostosowanych do pracy w tym sprzęcie? Nie poznałeś zasad gospodarowania powietrzem? Nie wiesz, czym jest rezerwa awaryjna? Nie wiesz co zrobić, gdy Twój aparat powietrzny ulegnie awarii? Nie masz pojęcia o zasadach doboru środków ochrony dróg oddechowych? Nie umiesz prawidłowo przygotować sprzętu do działań? Nie znasz zasad organizowania i prowadzenia łączności na terenie akcji? W takich przypadkach rola kontrolera na terenie akcji będzie niemal bezużyteczna. Nie będzie on w stanie zarządzać zapasem powietrza strażaka, który oddycha w sposób chaotyczny i nieprzewidywalny. 

Co więc zrobić, by zarządzanie powietrzem działało?

Zacząć od początku, małymi krokami.

Książka

Chciałbym Cię zachęcić do przeczytania książki, nad którą pracowałem 5 lat. Powstała ona na bazie doświadczeń strażaków z USA, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i oczywiście Polski. System zarządzania powietrzem, który w niej opisuję został opracowany i sprawdzony na szkoleniach ze strażackiego survivalu organizowanych przez FireTrap.pl. System działa na podstawie założenia, że najpierw strażak ma opanować zarządzanie swoim własnym indywidualnym zapasem powietrza, a dopiero potem w ramach większego zespołu nauczyć się współpracy z kontrolerem, który będzie pomagał strażakom dbając o ich powietrze. 

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, wejdź na stronę www.zarzadzaniepowietrzem.pl. Ze strony dowiedz się, jak wejść w posiadanie książki, która będzie dostępna już niebawem. Jeśli poprzez stronę zapiszesz się do mailingu, do w czasie oczekiwania na publikację będziesz dostawać na swoją skrzynkę treści edukacyjne związane z tą tematyką. Jako pierwszy dowiesz się również o dostępności książki. 

Dziękuję Drodze Ratownika za wsparcie merytoryczne i pomoc w propagowaniu idei.

autor zdjęć i treści: Michał Baranowski/FireTrap.pl

Aktualizacja rozporządzenia dot. postępowania kwalifikacyjnego do PSP, 2021 – mniej rygorystyczna sprawnościówka!

Aktualizacja rozporządzenia dot. postępowania kwalifikacyjnego do PSP, 2021 – mniej rygorystyczna sprawnościówka!

Zmiany zasad naboru 2021

Nowe rozporządzenie obowiązuje od 1 października 2021 r., tym samym znosi ono poprzednie rozporządzenie z 2018 r.

  • Zmiany zasad naboru będą obejmowały również szkoły pożarnicze, oczywiście w zakresie obejmującym dotychczasowe zasady naboru. Będą to przede wszystkim testy sprawnościowe, które są zunifikowane, a więc są takie same dla wszystkich kandydatów do Państwowej Straży Pożarnej.
  • Kandydat początkowo składa poza podaniem o przyjęcie do służby (wzór znajduje się w załączniku do rozporządzenia), także zaświadczenie lekarskie o braku przeciwwskazań zdrowotnych. Wyłącznie te dwa dokumenty. (wcześniej życiorys + podanie)
  • Dopiero w późniejszym czasie (po zakwalifikowaniu do rozmowy kwalifikacyjnej) kandydat składa: kserokopie świadectw pracy lub służby z poprzednich miejsc pracy, kopie dokumentów potwierdzających posiadane wykształcenie, wyszkolenie lub posiadane umiejętności, zaświadczenie (na podstawie wzoru) o udziale w akcjach ratowniczo-gaśniczych lub ćwiczeniach organizowanych przez jednostki organizacyjne PSP (w tej materii bez zmian)
  • Test sprawności fizycznej uznaje się za zaliczony w przypadku zaliczenia każdej z prób oraz osiągnięcia wyniku końcowego dla mężczyzn – co najmniej 50 punktów, a dla kobiet – co najmniej 46 punktów. Co w porównaniu z poprzednim rozporządzeniem jest sumą mniejszą kolejno o 5 punktów (mężczyźni) i uwaga… większą o 1 punkt (kobiety).
  • Kandydat może podejść do każdej z prób dwukrotnie. Podejście drugie może nastąpić wyłącznie w dniu, w którym przeprowadzono pierwsze podejście do danej próby. Do oceny ogólnej zostaje wybrany korzystniejszy wynik podejścia uzyskany przez kandydata. Wcześniej była tylko jedna próba.
  • W przypadku gdy liczba kandydatów, którzy zaliczyli test sprawności fizycznej, jest mniejsza od liczby stanowisk, na które jest prowadzony nabór, można obniżyć minimalny do osiągnięcia wynik końcowy testu sprawności fizycznej do 41 punktów. Poprzednio było to 30 punktów dla kobiet i 38 punktów dla mężczyzn.
  • Podczas rozmowy kwalifikacyjnej ocenie podlegają: 1) autoprezentacja kandydata, w tym wskazanie zainteresowań, doświadczeń i osiągnięć oraz oczekiwań związanych ze służbą w Państwowej Straży Pożarnej; 2) kompetencje społeczne niezbędne do służby w Państwowej Straży Pożarnej oraz ich wpływ na motywację kandydata do podjęcia służby w Państwowej Straży Pożarnej; 3) umiejętność komunikacji, w tym przekazywania, odbierania i rozumienia informacji oraz jasnego i wyrazistego formułowania wypowiedzi. W porównaniu do poprzedniego brzmienia nie znajdujemy tutaj zapisie o ocenie wiedzy na temat funkcjonowania ochrony przeciwpożarowej.
  • Sprawdzian z pływania uznaje się za zaliczony, jeżeli kandydat przepłynął 50 m dowolnym stylem w czasie do 90 sekund. (wcześniej było 60 sekund). W pozostałym zakresie bez konkretnych zmian dotyczących kandydata.

    zdjęcie wyróżniające.: Adrian Tadych
Olej napędowy po sorpcji – palność. Czy ON (olej napędowy) się pali?

Olej napędowy po sorpcji – palność. Czy ON (olej napędowy) się pali?

Czy olej napędowy jest palny? Czy zmienia się jego palność po sorpcji?

Na filmie przedstawiono doświadczenie. Użyto standardowego sorbentu używanego przez Straż Pożarną i oleju napędowego. Sorbent wchłonął paliwo, po czym użyto zewnętrznego bodźca zapalnego w postaci płomienia z zapalniczki. Niemalże od razu po kontakcie ze źródłem zapłonu olej napędowy zaczął się palić.
Zapłon w przypadku oleju absorbowanego występuje zdecydowanie szybciej, niż w przypadku tej samej substancji, ale rozlanej na płaskiej powierzchni. W klasycznej sytuacji nie sposób doprowadzić do zapłonu rozlanego oleju napędowego.

 
 

Dzieje się tak dlatego, że w przypadku ON, który uległ sorpcji mamy do czynienia z większą powierzchnią mieszania się materiału palnego z utleniaczem (rozdrobnienie), co jest możliwe dzięki właściwościom strukturalnym ciała porowatego (sorbentu). Zagrożenie ze strony absorbowanej „ropy” staje się istotne i należy mieć to na uwadze np. podczas używania narzędzi tworzących iskrę (punktowy bodziec energetyczny).  

materiał wideo własny

Siłowe otwieranie drzwi – nazewnictwo, czyli Bij, Dobij! [+WIDEO]

Siłowe otwieranie drzwi – nazewnictwo, czyli Bij, Dobij! [+WIDEO]

W tym artykule próbujemy uporządkować kwestię nazewnictwa poszczególnych elementów najważniejszego sprzętu burzącego (halligana) oraz czynności, które wykonuje się podczas siłowego otwierania drzwi.
Do tego celu posłużymy się wynikami ankiety przeprowadzonej online na 566 strażakach oraz rekomendacjami grupy osób zajmujących się szkoleniami w tym zakresie (choć o kompromis w tak, trzeba przyznać, średnio konkretnym problemie nie było łatwo).

W tym przypadku jednolite nazewnictwo ważniejsze jest w ramach zespołu, niż całej formacji

W ustaleniach i pracach na ten temat udział brali: Rafał Podlasiński, cfbt.pl, FireTrap.pl, Tomasz Molesztak oraz Droga Ratownika.

Mimo wątpliwości, nie można zanegować wartości jednolitej nomenklatury, zwłaszcza na poziomie literatury, publikacji, czy zaleceń. Unifikacja pojęć to ważny element współczesnego szkolenia i element profesjonalizmu. Mówiąc jednym głosem dajemy sobie większe szanse na zrozumienie i wymianę doświadczeń bez niepotrzebnych nieporozumień.
Zdajemy sobie sprawę, że dla wielu wątek, który poruszamy będzie niepotrzebnym zamieszaniem. Rozumiemy to stanowisko. Jednocześnie chcemy choć raz podjąć próbę unifikacji i dać możliwość odniesienia się środowisku ratowniczemu na podstawie niniejszego badania ankietowego czy rekomendacji wybranych nauczycieli i liderów w zakresie siłowego otwierania drzwi.
Podkreślając: obecne tu wnioski mają charakter dobrych zaleceń, rekomendacji, które powinny być stosowane. Oczywiście, jeśli nie będzie się to wiązało z wywróceniem do góry nogami dobrze działającej komunikacji w danym zespole.
Jeśli można podjąć jakąś decyzję, niech będzie to decyzja oparta na badaniu zdania setek strażaków i ustaleniach osób szkolących w tym zakresie.

Wyniki ankiety przeprowadzonej na strażakach

Ankieta odpowiada głównie na pytania dotyczące obecnego stanu rzeczy („Jakiego określenia używasz dla XYZ?”). Wydaje się być rozsądnym nie podejmowanie prób zmiany tych słownych przyzwyczajeń, a przynajmniej nie tworzenia wszystkiego od nowa. W końcu są to głęboko ukorzenione określenia, które funkcjonują w słownikach strażaków. Zobaczmy jak to wygląda…

Określenia elementów narzędzia ratowniczego – Halligana

Ankietowani strażacy w tym przypadku używają określenia „Widelec”.


W tym przypadku należy wskazać dwa określenia. „Kolec” lub „Kieł”.

Najczęściej pojawiająca się nazwa to „Klin”.

Rekomendacje

W toku wewnętrznego głosowania i dyskusji określono, że najlepszym określeniem jest: WIDELEC, KOLEC, ŁOPATKA

Zestawiając powyższe przesłanki wydaje się, że można dopuszczać określenia WIDELEC, KOLEC lub KIEŁ oraz ŁOPATKA.

Dlaczego nie KLIN? – skoro najwięcej ankietowanych strażaków wskazało tę właśnie odpowiedź. Otóż, klin jest to określenie pierwotnie zarezerwowane dla klinów drewnianych, z tworzyw sztucznych czy metalowych używanych również podczas siłowego otwierania. Zdublowanie tych nazw mogłoby doprowadzić do nieporozumień.

Ponadto by nie dopuszczać dwóch określeń do nazywania jednego elementu proponujemy KOLEC.

Konkluzja: WIDELEC – KOLEC – ŁOPATKA (kolejność zgodnie z powyższymi zdjęciami)

W trakcie siłowego otwierania drzwi podczas wykonywania POJEDYNCZEGO uderzenia MŁOTEM (ang. „hit”) w halligan (celem ustawienia go) UŻYWASZ/UŻYWAŁBYŚ KOMENDY:

Komenda najczęściej używana przez strażaków do określenia pojedynczego uderzenia młotem (zgodnie z klasyczną, zalecaną techniką otwierania drzwi) to „BIJ”.

Które KOMENDA do zawartej w poprzednim pytaniu czynności Twoim zdaniem jest najlepsza?

Pytania tego typu miały na celu ustalenie czy obecne przyzwyczajenia różnią się od najlepszych, zdaniem ankietowanych, określeń.
Jak widać określenie „Uderz” wielu strażakom wydaje się całkiem poprawne.
„Uderz” akcentuje bardziej jednorazowe polecenie, w przeciwieństwie do „bij”. Jednak to słowo „bij” jest prostszym i bardziej instynktownym określeniem.

W trakcie siłowego otwierania drzwi podczas wykonywania WIELU uderzeń MŁOTEM (ang. „drive”) w halligan (celem dobicia go) UŻYWASZ/UŻYWAŁBYŚ KOMENDY:

Komenda najczęściej używana przez strażaków do określenia wykonania wielu uderzeń młotem to „Dobij”.

Które KOMENDA do zawartej w poprzednim pytaniu czynności Twoim zdaniem jest najlepsza?

Po przemyśleniu sprawy, określenie „Dobij” (Czy nawet „dobijaj”) przekonało nawet kilkunastu strażaków więcej.

W trakcie siłowego otwierania drzwi, by wstrzymać uderzenia UŻYWASZ/UŻYWAŁBYŚ KOMENDY:

Nie ma wątpliwości. „Stop” jest najbardziej instynktowne i najpewniejsze.

W trakcie siłowego otwierania drzwi, by nakazać podklinowanie drzwi czy to siekierą, czy klinem UŻYWASZ/UŻYWAŁBYŚ KOMENDY:

Bez wątpienia „Klinuj”.

Podsumowanie

Wszystkie określenia, które mają kluczowy charakter podczas siłowego otwierania drzwi to 3 nazwy dla części roboczych halligana oraz 4 polecenia wydawane podczas samego siłowego otwierania drzwi.

Pominięto w tym przypadku wariację zakończenia halligana tzw. „pazurem” (końcówka do cięcia np. blachy). Nie jest to część wykorzystywana rutynowo podczas siłowego otwierania drzwi, więc została pominięta.

tzw. „pazur” – część tnąca

Dla 3 elementów halligana (widocznego na początku tego artykułu), podsumowując, sugerujemy takie nazwy:

Film prezentujący w praktyce użycie określeń sugerowanych: „BIJ”, „DOBIJ”, „STOP”, „KLINUJ”:

Pomysły Czytelników, które usprawniają pracę w ratownictwie. [Rozwiązanie konkursu]

Pomysły Czytelników, które usprawniają pracę w ratownictwie. [Rozwiązanie konkursu]

>>Ogłoszenie konkursowe, wpis na Facebooku<<

Ogłoszenie wyników znajduje się na końcu tego artykułu. Zachęcamy do zapoznania się ze zgłoszeniami konkursowymi.

Zgłoszenia konkursowe:

Łukasz Gajewiak


„Działania na drogach szybkiego ruchu stwarzają duże zagrożenie dla pracujących tam ratowników. Kluczowe jest odpowiednie zabezpieczenie miejsca działań. Standardowe 6szt. stożków ostrzegawczych może nie wystarczyć
Pomysł pożyczony ale wykonanie nasze.”

Rafał Woźniak


Mike Fox


Poll Mike


Filip Mazurek

„Zdecydowanie coś takiego jak ZIEH FIX, nie wiem czy w Polsce się czegoś podobnego używa, ale przez wiele lat spędzonych w niemieckiej straży pożarnej jest to baaardzo pomocne i dość szybkie narzędzie aby dostać się do zamkniętych drzwi, bez większej demolki.
ZIEH FIX to zestaw z wkrętarką, specjalnymi śrubami i nakładkami na śruby, a także innymi dodatkami do otwierania drzwi. Polega to na tym, że „wyważa”/łamie się tylko zamek w drzwiach. O ile w zwykłych drzwiach z klasycznymi zamkami nie ma większego problemu, to przy jakiś specjalistycznych drzwiach z konkretnymi systemami może oczywiście się nie sprawdzić, ale podejrzewam, że takie drzwi mają nieliczni. Do przeciętnego Kowalskiego, nie obrażając żadnego Kowalskiego na grupie, każdy strażak za pomocą tego sprzętu się dostanie. No i oczywiście jeżeli posiada odpowiedni wiedzę jak tego używać”


Jarek Orman

Torby na linkę ratowniczą dla każdej roty/ratownika i pokrowce na butle ze starych spodni. Na aparacie jest tez kieszonka na pętle i karabinek

Marcin Bartczak


Kamil Koc

Podręczny zestaw małych kluczy do prac technicznych akumulator, zdejmowanie ogrodzeń modułowych itp. Przydatne i kompaktowe.


Tomasz Cieślak

Przesyłam zdięcia naszego patentu na lampe ostrzegawczą/kierowania ruchem po zmroku. 
Latarka nahełmowa + opakowanie po trójkącie ostrzegawczym
Szybki montarz i dostępność na każdym aucie wyjazdowym
Alternatywa dla drogich tarcz świetlnych
Pozdrawiam Tomasz Cieślak 


Damian Gruszka

Patent polega na dodatkowym (w starszych samochodach jedynym) złączu powietrza które można wykorzystać do wstępnej fazy czyszczenia sprzętu, ratowników itd. Ciśnienie jest znacznie większe niż w 'skrytce czystosci’. Pozdrawiam DG


Michał Piotrowski

Kolejnym krokiem jest poprawienie dostępności oraz bezpiecznego użytkowania nożyc dla tego stworzono pętlę z taśmy alpinistycznej (rurowej). Dzięki niej możemy bardzo łatwo wyciągnąć nożyce z kieszeni ubrania i założyć na nadgarstek w rękawicach bojowych. Pętla dodatkowo zabezpieczy nożyce przed niekontrolowanym wypadnięciem z ręki podczas działań.
Rozwiązanie zostało opisane przez Michała tutaj.


Jakub Ogrodowicz

W naszym GCBA posiadamy ciasno umiejscowione nasady ssawne, klasycznym kluczem do łączników bardzo ciężko je odkręcić, czasami nawet wcale – klucz się smyka, nie do się zahaczyć o wypustki.
Skonstruowałem prosty klucz z kawałka profila i kątownika. Służy już ponad 2 lata i sprawdza się świetnie. Dodatkowo przy dwóch takich kluczach z łatwością jesteśmy w stanie łączyć ze sobą węże, tym bardziej ssawne. Poniżej podsyłam zdjęcia poglądowe nasad oraz samego klucza. Dodatkowo, owy klucz można skonstruować z nieco mniejszych materiałów dzięki czemu mieści się w kieszeni !


Zwycięzcy

Gratulujemy 1. Jarkowi Ormanowi wygrania kominiarki strażackiej i 2. Tomaszowi Cieślakowi nowych rękawic technicznych od Strefa998 🙂
Prosimy zwycięzców o kontakt mailowy na drogaratownika@gmail.com

Ocenialiśmy innowacyjność/oryginalność pomysłu i jego przydatność.
Choć wybraliśmy dwa zgłoszenia, to chcielibyśmy wynagrodzić wszystkich za zaangażowanie, pomysłowość i podzielenie się pomysłem z innymi. Każdemu uczestnikowi składamy wyrazy uznania i dziękujemy za udział w konkursie 🙂
W przyszłości na pewno pojawią się kolejne okazje do wygrania 🙂

Strefa998.pl sponsor nagród w konkursie i patron generalny projektu Droga Ratownika